Nie bądź hydraulikiem, księgowym i prawnikiem

No właśnie, nie bądź nimi. Chyba, że jesteś dzisiejszym wydaniem Leonarda da Vinci, prawdziwy z Ciebie człowiek renesansu, a lista Twoich talentów nie ma końca. Najczęściej jednak jest to po prostu zły pomysł.

Inspiracją tego wpisu było jedno z postanowień umowy, jakie miałem okazję ostatnio przeczytać w umowie, zawartej kilka lat temu przez jednego z moich klientów. Cytuję:

„wynagrodzenie za majątkowe prawa autorskie należne Zbywcy będzie stosunkiem wydatków poniesionych przez Zbywcę do wydatków poczynionych przez Nabywcę , powiększonych o faktyczne koszty funkcjonowania przedsiębiorstwa w trakcie trwania prac nad Projektem zwielokrotnionym przez wartość faktycznie uzyskanego dofinansowania Projektu”

No cóż. Kurtyna, oklaski.

Na takie potworki zdarza się od czasu do czasu trafić. Są one najczęściej efektem dość powszechnego przekonania, że przecież pisać i czytać każdy potrafi, więc z napisaniem lub analizą umowy też „jakoś” sobie poradzi. I „jakoś” sobie radzi.

Oczywiście prowadząc firmę możesz próbować oprócz rozwijania swojego biznesu być przy okazji prawnikiem, księgowym, czy hydraulikiem i zamiast zwrócić się do profesjonalisty „pomajsterkować” samemu.

W przypadku, o którym wyżej pisałem szczęśliwie udało się wyprostować sprawę i ustalić między stronami rozsądne dla każdej z nich warunki rozliczeń.

Oczywiście mogło się to skończyć dużo gorzej. Zatem czy warto ryzykować ?

0 Komentarzy
2

Zostaw komentarz