Konstytucja dla Nauki a współpraca uczelni z biznesem

Konstytucja dla Nauki, czyli ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, to ostatnio głośny temat.

Mowa o projekcie ustawy opracowanej przez resort Ministra Jarosława Gowina. Akt ten ma zastąpić obecne ustawę Prawo o szkolnictwie wyższym, ustawę o zasadach finansowania nauki oraz ustawę o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki. Całość spraw związanych ze szkolnictwem wyższym w Polsce miałaby zostać uregulowana w jednej ustawie.

Co prawda ostatnio pojawiły się doniesienia o tym, że  projekt w obecnym kształcie może nie uzyskać w Sejmie wymaganego poparcia.

Mimo tego postanowiłem przeanalizować jakie zmiany Konstytucja dla Nauki przewiduje w obszarze współpracy uczelni wyższych z biznesem.

Nowa ustawa nie wprowadza w tej dziedzinie rewolucji. Być może dlatego, że regulacje dotyczące współpracy z biznesem, odnoszące się przede wszystkim do transferu technologii z uczelni do gospodarki, są stosunkowo świeże. Sporo zmian zostało wdrożonych najpierw małą ustawą o innowacyjności, a potem drugą ustawą o innowacyjności.

Art. 11 ust. 1 pkt 3 projektu ustawy zakłada, że do podstawowych zadań uczelni należeć będzie „prowadzenie działalności naukowej, świadczenie usług badawczych oraz transfer wiedzy i technologii do gospodarki„. Podobne rozwiązanie jest przyjęte w obecnie obowiązującej ustawie. Powielenie odwołania do tych działań jako podstawowych zadań uczelni to dobry ruch, podkreśla jak ważne są związki nauki z biznesem i nawiązywanie pomiędzy nimi współpracy.

Właściwe przepisy regulujące prowadzenie transferu technologii przez uczelnie zamieszono pod numerami art. 148 – art. 160 projektu ustawy. W przeważającej większości stanowią one kalkę obecnej regulacji. Utrzymuje się podział na komercjalizację pośrednią i bezpośrednią. Podobnie utrzymany zostaje podział na jednostki dedykowane do prowadzenia każdego z rodzajów komercjalizacji, czyli CTT i spółki celowe. Nadal możliwe ma być powierzenie spółce celowej prowadzenia działań z zakresu komercjalizacji bezpośredniej.

Wydaje się, że nowa ustawa kładzie nacisk na rozwój spółek celowych. Będą one miały możliwość prowadzenia wyodrębnionej działalności gospodarczej innej niż sama komercjalizacja (taką możliwość mają też w świetle obecnych przepisów po ich nowelizacji drugą ustawą o innowacyjności). Dodatkowo uczelnia będzie mogła powierzyć spółce celowej powołanej do prowadzenia komercjalizacji zarządzanie infrastrukturą badawczą uczelni, w szczególności w zakresie jej komercyjnego wykorzystania.

Dotąd pojęcie spółki celowej na gruncie ustawy prawo o szkolnictwie wyższym kojarzyło się ze spółką powołaną do komercjalizacji. Według Konstytucji dla Nauki uczelnie będzie mogła też tworzyć osobną spółkę celową do zarządzania infrastrukturą badawczą. Zatem na gruncie nowej ustawy mamy mieć do czynienia z dwoma rodzajami spółek  celowych.

W zakresie procedur powołania spółek celowych zajmujących się komercjalizacją w większości sprawy mają zostać po staremu.

Utrzymany zostaje obowiązek posiadania przez uczelnie regulaminów zarządzania prawami autorskimi, prawami pokrewnymi i prawami własności przemysłowej oraz zasad komercjalizacji. Podobnie jak regulaminów zarządzania infrastrukturą badawczą.

Konstytucja dla Nauki przejmuje też dotychczasowy model procedury tzw. „uwłaszczenia naukowców” (czyli nabywania praw do wyników badań naukowych i prac rozwojowych). Zmianie nie ulegną też obowiązujące obecnie zasady podziału korzyści uzyskanych z komercjalizacji pomiędzy naukowca i uczelnię.

Podsumowując, w analizowanym obszarze zmian nie jest wiele. Wniosek byłby inny, gdyby wziąć za punkt odniesienia stan prawny sprzed nowelizacji dokonanych małą ustawą o innowacyjności oraz drugą ustawą o innowacyjności. Widać wyraźnie, że Ministerstwo wiele zmian planowanych w obszarze prowadzenia komercjalizacji Konstytucją dla Nauki wprowadziła wcześniej tymi nowelizacjami. I słusznie, nie było na co czekać.

Na koniec zostawiłem sprawę godną wyjątkowej uwagi. Chodzi o zasady finansowania przez uczelnie działań związanych z komercjalizacją. Notorycznie można usłyszeć narzekania, że brakuje w Polsce dużych sukcesów w zakresie komercjalizacji. Moim zdaniem jest coraz lepiej i przez ostatnie 2-3 lata sporo udało się poprawić. Faktem jest jednak, że wiele uczelni wcale nie jest zainteresowanych finansowaniem działań nastawionych na taka działalność. Jak nie trudno się domyślić, bez pewnego minimalnego strumienia pieniędzy ciężko cokolwiek zdziałać. Jak finansowanie kosztów związanych z prowadzeniem komercjalizacji ma wyglądać według Konstytucji dla Nauki ?

W tym zakresie polecam lekturę art. 366 i art. 367 projektu ustawy. Art. 366 mówi o tym, że środki finansowe na szkolnictwo wyższe i naukę przeznacza się między innymi na utrzymanie potencjału badawczego. Dalej wśród wydatków na utrzymanie potencjału badawczego ustawodawca wymienia wprost „komercjalizację wyników działalności naukowej oraz know – how związanego z tymi wynikami„. Z art. 367 projektu ustawy wynika, że środki na utrzymanie potencjału badawczego (zatem i środki przeznaczone na komercjalizację) otrzymywać będą wyłącznie uczelnie akademickie.

Niestety w myśl przedstawionego projektu ustawy znika wprowadzona małą ustawą o innowacyjności zasada obligująca uczelnię do przeznaczenia części dotacji na utrzymanie potencjału badawczego na komercjalizację. Chodzi o 2 % tej dotacji przekazywane obecnie przez uczelnie obowiązkowo na działania związane z komercjalizacją, polegające na analizie potrzeb rynku, stanu techniki, możliwości ochrony patentowej efektów tej działalności oraz opracowaniu projektów komercjalizacji.

Przepisy dotyczące wydatkowania 2 % dotacji na utrzymanie potencjału badawczego są dalekie od ideału. Ich stosowanie w praktyce wygląda różnie, o czym pisałem tutaj. Ich bezsprzecznym walorem jest jednak to, że są. Nie wnikając w szczegóły ich stosowania, niewątpliwie wprowadzają wyraźny obowiązek przeznaczenia pewnej minimalnej ilości pieniędzy na finansowanie komercjalizacji wyników badań naukowych i prac rozwojowych. Z relacji jakie do mnie docierają wynika, że jest to często jedyny argument w dyskusji w nad tym, czy na danej uczelni przeznaczać na finansowanie komercjalizacji część budżetu.

Wolałbym nie być złym prorokiem, jednak moim zdaniem proponowana zmiana w wielu przypadkach spowoduje cofnięcie – a co najmniej zastój – w prowadzeniu komercjalizacji.

Szerzej zainteresowanych tematem odsyłam na tę stronę gdzie można znaleźć projekt ustawy oraz wiele innych informacji dotyczących planów MNISW.

 

0 Komentarzy
0

Zostaw komentarz

x Shield Logo
This Site Is Protected By
The Shield →